Zimowy wieczór, w całym domu gaśnie światło, a ty masz pod ręką przenośną stację 2 kWh. Router, laptop i kilka lamp pociągną na niej kilkanaście godzin. Ten sam zapas czajnik o mocy 2 kW zużyje w około 51 minut. Decyduje moc podłączonego sprzętu, nie sama pojemność baterii.
Ile energii naprawdę masz w stacji 2 kWh
Na pudełku stoi pojemność nominalna, na przykład 2016 Wh w modelu DJI Power Auro 2000 Elite. Część tej energii ginie jednak przy zamianie prądu z akumulatora na taki, jaki daje gniazdko. Jeśli do odbiorników trafia około 85%, zostaje mniej więcej 1,71 kWh.
Druga ważna wartość to moc, czyli tempo oddawania energii. W tym przykładzie stacja zasila sprzęty o łącznym poborze do 2000 W. Pojemność mówi, ile energii masz w zapasie, a moc określa, jak szybko możesz ją zużywać. Czas pracy liczę zawsze tak samo: dostępną energię dzielę przez łączną moc podłączonych sprzętów, odczytaną z ich tabliczek znamionowych.
Od ładowarki do czajnika: sprzęty po kolei
Ułożyłam domowe urządzenia od najoszczędniejszych do najbardziej prądożernych. Im niżej na liście, tym szybciej znika zapas.
- Telefony. Ładowanie pobiera tak mało energii, że prawie nie widać go w bilansie.
- Router. Pobiera niewiele, a przez większą część dnia utrzymuje łączność z rodziną i dostęp do komunikatów o awarii.
- Kilka lamp. Zimą to podstawa, bo ciemno robi się wcześnie. Światło w kuchni i salonie nie obciąża stacji mocno.
- Laptop. Razem z routerem i lampami tworzy zestaw, który z 1,71 kWh pracuje kilkanaście godzin, przy oszczędnym używaniu nawet około 17.
- Lodówka. Pracuje zrywami, więc liczy się ją inaczej. Szczegóły są w następnej sekcji.
- Czajnik 2 kW. 1,71 kWh podzielone przez 2 kW daje niecałą godzinę, czyli około 51 minut. Każdy sprzęt z tabliczką 2000 W zużyje zapas równie szybko.
Na zimowy wieczór bez prądu ustawiam więc kolejność: najpierw łączność i światło, a grzanie wody tylko wtedy, gdy naprawdę trzeba. Każda minuta pracy czajnika to energia, która mogłaby zasilać router i lampę przez długie godziny.
Czemu lodówki nie policzysz jak czajnika?
Czajnik grzeje bez przerwy z tą samą mocą, więc rachunek jest prosty. W lodówce sprężarka włącza się co jakiś czas, a pomiędzy cyklami urządzenie pobiera niewiele. Dlatego stacja 2 kWh utrzyma ją znacznie dłużej, niż wynika z podzielenia energii przez moc znamionową.
Problemem jest prąd rozruchowy. Silnik sprężarki przy starcie przez chwilę potrzebuje dużo więcej mocy niż w trakcie pracy. Lodówka o mocy kilkuset watów na moment żąda więc znacznie więcej i ten skok musi się zmieścić w limicie stacji, w przykładzie DJI wynoszącym 2000 W. Dlatego nie podłączam do stacji jednocześnie lodówki i czajnika.
Dokładny czas pracy zależy od modelu, temperatury w pomieszczeniu, cyklu sprężarki i tego, jak często otwierasz drzwi. W chłodnej kuchni i przy zamkniętych drzwiach sprężarka włącza się rzadziej.
Stacja zasila swoje gniazda, a nie całą instalację
Wiele osób zakłada, że wystarczy postawić stację w przedpokoju, a dom sam przejdzie na zasilanie awaryjne. Tak nie jest. Prąd trafia tylko do sprzętów wpiętych bezpośrednio w gniazda stacji. Żeby objąć nią obwody budynku, potrzebny jest osobny układ przełączania i odpowiednio przygotowana instalacja, a to zadanie dla elektryka.
Przydaje się za to tryb UPS. Model DJI według producenta przełącza podłączone urządzenia na akumulator w czasie do 10 milisekund, więc router czy komputer nie wyłączą się przy zaniku napięcia. Rozbudowa do około 12 kWh też nie zmienia zasady. Dodatkowe baterie wydłużają czas pracy, ale limit mocy przetwornicy pozostaje taki sam.
Jak przedłużyć zapas przy dłuższej awarii
Stację można doładowywać z paneli fotowoltaicznych mocą do 1200 W przez dwa wejścia po 600 W. Zimą realna moc będzie niższa, bo zależy od pogody, ustawienia modułów i temperatury. Nawet częściowe doładowanie w ciągu dnia daje jednak energię na wieczór.
Wtedy 2 kWh przestaje być jednorazową rezerwą. Wieczorem i w nocy pracują router, lampy i lodówka, w dzień panele uzupełniają akumulator, a całość działa jak mały, samodzielny system zasilania.
