Masz w domu pokój gościnny, do którego zaglądasz od święta? Ja skręcam tam kaloryfer wyraźnie niżej niż w salonie, ale nigdy do zera. Zakręcony grzejnik oznacza zimne ściany, a na zimnych ścianach skrapla się para wodna. Stąd już krótka droga do szarych plam pleśni w rogu przy suficie.
Skąd pleśń w pokoju, w którym nikt nie mieszka?
Pusty pokój nie jest odcięty od reszty mieszkania. Wilgoć z gotowania, suszenia prania i kąpieli rozchodzi się po całym domu i trafia także tam, gdzie nikt nie bywa. Gdy w takim pomieszczeniu przez całą zimę panuje chłód, para wodna osiada w najzimniejszych miejscach: w narożnikach, przy oknie, za szafą dosuniętą do ściany zewnętrznej.
Przekonałam się o tym sama, kiedy jesienią zakręciłam grzejnik w pokoju dla gości do oporu. Po kilku tygodniach w rogu pod sufitem pojawił się ciemny nalot, a pościel w szafie pachniała stęchlizną. Cała oszczędność na ogrzewaniu poszła na odgrzybianie i malowanie ściany.
Ogrzewanie strefowe na zwykłych głowicach
To, co dziś robię, ma swoją nazwę: ogrzewanie strefowe. Zamiast trzymać jednakowe ciepło w całym mieszkaniu, ustawia się temperaturę osobno dla poszczególnych pomieszczeń. Mocniej grzeje się tam, gdzie domownicy faktycznie przebywają, słabiej tam, gdzie zagląda się tylko czasem.
Nie trzeba do tego nowej instalacji ani sterowników za ścianą. Przy klasycznych kaloryferach wystarczą zwykłe głowice termostatyczne. Każdy grzejnik dostaje własne ustawienie i to ono decyduje, ile ciepła trafi do danego pokoju.
Który pokój cieplej, a który chłodniej
Zaczynam od prostego pytania: gdzie w tym tygodniu naprawdę spędzamy czas? Na tej podstawie rozkładam ciepło mniej więcej tak:
- Salon – głowica najwyżej, bo tu toczy się wieczorne życie całej rodziny.
- Łazienka – też cieplej, bo nikt nie lubi wychodzić spod prysznica w chłód.
- Domowe biuro – wyżej w dni pracy zdalnej, niżej, gdy biurko stoi puste.
- Sypialnia – niżej niż w salonie, bo przez większą część dnia nikogo w niej nie ma.
- Pokój gościnny – wyraźnie niżej, ale z grzejnikiem, który cały czas pracuje.
- Garaż – jeśli w ogóle jest ogrzewany, dostaje najmniej.
Najważniejsza zasada dotyczy pokoju gościnnego i każdego innego, który stoi pusty. Celem nie jest jego wychłodzenie, tylko to, żeby nie przegrzewać miejsca, w którym nikt nie siedzi. Podstawowa temperatura sprawia, że ściany nie robią się na tyle zimne, by zbierała się na nich woda. Dlatego głowicy w tym pokoju nigdy nie kręcę do końca, nawet gdy goście przyjeżdżają tylko na święta.
Warto też co jakiś czas zajrzeć do takiego pomieszczenia i obejrzeć narożniki oraz ścianę za meblami. Ciemny nalot albo zapach stęchlizny to sygnał, że ustawienie jest za niskie i trzeba dodać trochę ciepła.
Ile pieniędzy da się w ten sposób zaoszczędzić, zależy od budynku, rodzaju instalacji i od tego, jak domownicy korzystają z pokoi. Kierunek jest jednak zawsze ten sam: energia idzie tam, gdzie jest potrzebna.
Kiedy przydaje się głowica programowalna?
Zwykła głowica trzyma jedno ustawienie przez całą dobę. Model programowalny pozwala dodatkowo ustalić, w jakich godzinach grzejnik ma oddawać więcej ciepła. To wygodne, gdy dzień w domu ma stały rytm.
U mnie łazienka grzeje mocniej rano i wieczorem, a salon dopiero wtedy, gdy wszyscy wracają do domu. W pokoju gościnnym program przez większość czasu trzyma niskie, ale bezpieczne ustawienie, a podnoszę je dopiero dzień przed przyjazdem gości. Dzięki temu nikt nie marznie, a puste pokoje nie są przegrzewane.
