Stoisz w składzie opału przy palecie worków z pelletem i nie wiesz, czy w środku nie ma kleju albo lakieru? Według projektu, który przyjął rząd, sprzedawca będzie musiał dać ci świadectwo jakości tej konkretnej partii z wynikami badań z akredytowanego laboratorium. Badanie ma potwierdzić m.in. wilgotność, zawartość popiołu i gęstość.
Świadectwo jakości partii, czyli o co prosić w składzie
Projekt nowelizacji ustawy o systemie monitorowania i kontrolowania jakości paliw obejmuje każdego, kto wprowadza pellet lub brykiet do obrotu: producenta, importera i dystrybutora. Każdy z nich ma wystawić dokument z parametrami technicznymi danej partii. Ten dokument musi trafić do klienta końcowego razem z zakupem.
Zanim partia pojawi się w sprzedaży, musi przejść badania w akredytowanym laboratorium. Świadectwo będzie więc wynikiem pomiaru, a nie zapewnieniem handlowca. Gdy przepisy zaczną obowiązywać, warto poprosić o nie już przy zamawianiu, a nie dopiero wtedy, gdy paleta stoi pod garażem.
Jakie wartości powinny być w dokumencie?
Same normy już istnieją. Od maja 2025 r. obowiązuje rozporządzenie Ministra Klimatu i Środowiska z parametrami biopaliw dla gospodarstw domowych. Świadectwo pokaże, czy kupowana partia je spełnia. Dla pelletu drzewnego klasy A1 są to:
- wilgotność najwyżej 10 proc.,
- zawartość popiołu najwyżej 0,70 proc.,
- wartość opałowa co najmniej 16,50 MJ/kg,
- wytrzymałość mechaniczna minimum 98 proc.
Dla brykietu drzewnego progi są inne:
- wilgotność do 12 proc.,
- zawartość popiołu do 3,00 proc.,
- wartość opałowa od 15,50 MJ/kg,
- gęstość minimum 0,90 g/cm³.
Czytając projekt, zwróciłam uwagę przede wszystkim na popiół i wilgotność. Wynik powyżej normy oznacza paliwo, które daje mniej ciepła i więcej brudu w palniku. Przy pellecie liczy się też wytrzymałość mechaniczna. Granulki, które kruszą się w pył, mogą zablokować podajnik ślimakowy.
Druga rzecz to skład. W pellecie nie może być drewna klejonego, lakierowanego ani barwionego, a w brykiecie sztucznych domieszek chemicznych. Opał z takimi dodatkami zostawia w palniku lepki nagar ze stopionego plastiku albo spieczony piasek. Nowe przepisy mają usunąć go ze sprzedaży.
Czy to już obowiązuje?
Jeszcze nie. Rada Ministrów przyjęła projekt 15 września 2026 r. (druk nr 3134, numer UD186). Teraz zajmuje się nim Sejm, a na końcu ustawę musi podpisać Prezydent. Rozporządzenia wykonawcze ze wzorami świadectw i zasadami pobierania próbek były w konsultacjach społecznych do 1 listopada 2026 r. Data wejścia w życie kontroli i obowiązkowych badań zależy od tego, kiedy parlament ostatecznie uchwali ustawę.
Do tego czasu normy z 2025 r. formalnie obowiązują, ale bez kontroli i kar w dużej mierze pozostają martwym prawem. Już dziś możesz zapytać sprzedawcę o wyniki badań partii. Na razie nie musi ich jednak pokazać.
Nadzór obejmie zresztą nie tylko pellet i brykiet drzewny. Projekt rozszerza go na zrębki, drewno kawałkowe i biopaliwa pochodzenia rolniczego, na przykład agro-pellet.
Kontrole i ceny, czyli druga strona projektu
Sprzedaż paliwa bez świadectwa albo niespełniającego norm będzie zakazana. Losowe kontrole w składach opału i marketach przeprowadzi Inspekcja Handlowa.
Badanie jednej partii w akredytowanym laboratorium kosztuje przedsiębiorcę około 8 tys. zł. Branża uprzedza, że badania, certyfikacja i zniknięcie najtańszych, nielegalnych produktów mogą podnieść ceny w sklepach. Równolegle w parlamencie trwają prace nad obniżeniem stawki VAT na paliwa grzewcze w okresie zimowym. To mogłoby częściowo zrównoważyć ewentualne podwyżki.
