Rozpalasz wieczorem w kominku, a zanim zdążysz usiąść z herbatą, szyba robi się szara, potem czarna. Najczęściej winny jest sposób rozpalania. Grube polana kładę na dno, rozpałkę na wierzch i zapalam od góry. Wtedy dym przechodzi przez warstwę żaru, dopala się i nie osiada na szkle.
Skąd się bierze czarny nalot na szybie?
Czarna szyba to objaw, a nie usterka. Kominiarze podkreślają, że sam wkład rzadko jest wadliwy. Najczęściej zawodzi opał, sposób palenia albo zaniedbany komin.
Przy klasycznym rozpalaniu od dołu ogień startuje pod stosem grubego drewna. Zanim polana się rozgrzeją, oddają mnóstwo dymu, a ten nie ma przez co przejść, żeby się spalić. Unosi się pełen niedopalonych cząstek i osiada na pierwszej powierzchni, jaką napotka. Tą powierzchnią jest szyba.
Przy rozpalaniu od góry kolejność się odwraca. Ogień schodzi stopniowo w dół, a gazy z nagrzewających się niżej polan muszą przebić się przez warstwę żaru nad nimi. Tam się dopalają, zamiast lądować na szkle i w przewodzie kominowym.
Jak ułożyć drewno, żeby rozpalić od góry
Sama sprawdziłam, że cała sztuka sprowadza się do kolejności warstw. Na zdjęciu niżej widać, jak taki stos wygląda tuż przed zapaleniem: najgrubsze drewno na dole, najdrobniejsze na samej górze.

- Grube polana na dno. Kładę kilka grubszych kawałków suchego drewna liściastego obok siebie, płasko na ruszcie.
- Rozpałka na samą górę. Drobne szczapki i podpałkę układam na polanach, nie pod nimi. To najważniejsza zmiana w stosunku do starego nawyku.
- Wszystko w głębi paleniska. Stos nie może stać tuż przy drzwiczkach. Gdy drewno leży przy szkle, płomień i dym dotykają szyby bezpośrednio i zostawiają ciemny nalot nawet przy dobrym rozpalaniu.
- Zapalasz od góry. Ogień ma ruszyć z wierzchu stosu i powoli schodzić w dół, przez kolejne warstwy.
Pierwsze minuty wyglądają skromniej niż przy rozpalaniu od dołu, bo płomień jest mały i trzyma się góry. Za to dymu jest wyraźnie mniej, a szyba zostaje jasna przez cały wieczór.
Przymknięta przepustnica to prosta droga do sadzy
Kusi, żeby przykręcić dopływ powietrza i przedłużyć palenie jednej porcji drewna. To błąd, który psuje efekt nawet najlepiej ułożonego stosu. Bez tlenu gazy w palenisku się nie dopalają, a szyba potrafi sczernieć w kilkanaście minut.
Duszenie ognia ma też poważniejszą stronę. Sadzy przybywa lawinowo, w pomieszczeniu rośnie ryzyko tlenku węgla, a w przewodzie odkłada się kreozot. Lepiej palić z mocą, jaką zaleca producent wkładu, i nie dławić przepustnic na siłę.
Czy mokre drewno naprawdę robi aż taką różnicę?
Robi, i to dużą. Drewno o wilgotności powyżej 20 proc. zużywa sporą część energii na odparowanie wody, więc w palenisku jest za chłodno, żeby dym się dopalił. Efekt to gęsty dym i kleista smoła na szkle. Niska temperatura spalin sprzyja też skraplaniu się kwasów, które z czasem przeżerają metalowe elementy wkładu.
Do kominka nadaje się sezonowane drewno liściaste: grab, buk, dąb albo jesion. Sosnę, świerk i modrzew lepiej odłożyć, bo żywica strzela i zostawia na szybie smolistą warstwę, którą trudno zmyć. Nawet idealnie ułożony stos nie da czystej szyby, jeśli polana są wilgotne.
